John Carpenter ma w swoim dorobku naprawdę różne gatunkowo produkcje. Od komedii do horrorów. Jedne są zrobione dla czystej parodii inne podchodzą do poruszanego tematu poważnie. "Wielka draka w chińskiej dzielnicy" to klasyczna komedia akcji, jednak nie taka głupia, jak mogłoby się z pozoru wydawać. Scenariusz do tego filmu przeszedł ogrom zmian. Najpierw miała to być kontynuacja "Przygód Buckaroo Banzai. Przez ósmy wymiar", potem komedia osadzona w klimatach westernu, a ostatecznie narodziło się to, co po dziś dzień możemy oglądać na srebrnym ekranie. Komedię omyłek, przewlekaną scenami wschodnich sztuk walki, chińskimi bóstwami i demonami oraz magią. Jest tu wszystko, a co najciekawsze, scenariusz nie tylko ma sens, ale i postacie działają, choć nie zawsze, logicznie. zapraszam was zatem do wędrówki w przeszłość, do jednego z ciekawszych eksperymentów komediowych Johna Carpentera.
Strony
- Strona główna
- Unboxingi
- Book & Comics Report
- TOP 12
- Gry planszowe
- Elektroniczne gry planszowe
- Gry PC
- Dlaczego nadal gram w...
- Obejrzane w kinie
- Filmy i Seriale
- Komiksy i mangi
- Książki
- The Elder Scrolls: Legends
- Spoiler Alert
- Męskim okiem
- Pajęczym okiem
- Kuźnia Pomysłów
- Wydane książki
- Komiksowa baza danych
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą John Carpenter. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą John Carpenter. Pokaż wszystkie posty
29 grudnia 2017
24 listopada 2017
Filmowy Piątek: The Thing (1982)
Niedługo ma się ukazać, miejmy nadzieję, że również w Polsce, gra planszowa "The Thing: Infection at Outpost 31". Zapowiada się ona naprawdę ciekawie, z surową szatą graficzną i mechaniką zdrajcy. Czy raczej w tym wypadku, zakamuflowanego kosmity w ludzkim ciele. Z tego powodu warto przypomnieć młodemu pokoleniu arcydzieło Johna Carpentera, przy okazji przybliżając ojca tej dziwnej istoty - Johna W. Cambella. Tak, Stwór narodził się bowiem nie w kinie, a na kartach krótkiej noweli "Who Goes There?" z 1938 roku. Po raz pierwszy została przeniesiona na ekran w 1951, przez Howarda Hawksa, w filmie "Istota z innego świata". Jednak dopiero Carpenterowi udało się to, czego nie dokonał jego poprzednik. Stworzyć doskonałe arcydzieło. "The Thing" przeraża, fascynuje i, mimo swoich lat, nadal wygląda rewelacyjnie. Tak, droga młodzieży XXI wieku. Carpenter pokazał, zresztą nie on jeden, jak zrobić doskonały remake, który potrafi pokonać pierwowzór, w tym wypadku literacką nowelę. Zapraszam was w podróż do przeszłości. Do czasów gdy kino żyło bajeczną scenografią, jeszcze nie zastąpioną zielonym ekranem, a aktorzy wykonywali samodzielnie sceny kaskaderskie. Do miejsca, gdzie lód oraz ogień są naszym sojusznikiem, jak i śmiertelnym zagrożeniem. Na Antarktydę.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

